czwartek, 29 sierpnia 2013

NOWOHUCKI PLENER FOTOGRAFICZNY cz.1

Sfotografować Nową Hutę 

Stylowa Nowa Huta:Spakowaliśmy aparaty i ruszyliśmy w teren, by w kameralnym gronie odkrywać zakamarki Nowej Huty. Trasa wiodła od Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida, obok Teatru Ludowego, przy którym na budynku tranzystorowym powstało kilka lat temu graffiti. Potem w kierunku Alei Róż i NCK.

Dziś prezentujemy część zdjęć, których autorem jest machefi. Zdjęcia pozostałych uczestników niebawem :)

 






















StNH: Nasza trasa nie była długa, ale okazało się, ze pełna niespodzianek. Idąc z aparatem zaczynamy zauważać więcej rzeczy, szczegółów, detali, na które w normalnej sytuacji nie zwrócilibyśmy uwagi: cienie drzew na blokach, zakamarki w bramach i inne.


W plenerze wziąć mogli udział wszyscy bez względu od doświadczenie w sztuce fotograficznej.

Jeśli macie pomysł na to jakie miejsce w Nowej Hucie lub okolicach obrać za temat pleneru fotograficznego piszcie na maila artzona@okn.edu.pl.


fot. machefi

środa, 7 sierpnia 2013

KASIA, PAWEŁ, ZUZIA i ZOJA

PO PROSTU ŻYJ


PAWEŁ - kompozytor, autor tekstów i wokalista. Współtworzy jazzowy projekt Bohater&Styla i multistylową Orkiestrę Bohatera.  Zapraszam do czytania, słuchania i pobierania za free muzyki: www.przezbohatera.pl

KASIA - współzałożycielka Klubu Kombinator, aktualnie zajmuje się dzieckiem i niezależną produkcją nowohucką, czyli Unicutem

ZUZIA - 10 lat

ZOJA - 14 miesięcy, najmłodsza "modelka" Unicuta :)




Stylowa Nowa Huta: Czujecie, że jesteście „lokalni”?
Kasia: Przez długi czas nie wyobrażałam sobie mieszkać w innym miejscu niż Nowa Huta, fascynowała mnie wieczna walka ze stereotypami i udowadnianie, że tutaj też można robić fajne rzeczy. Teraz ta miłość nieco się unormowała, ale Nowa Huta nadal jest głównym motorem moich działań.


 



StNH: Mieliście kiedyś ochotę uciec z Nowej Huty?
K: Uciec z NH, to może nie. Ja miałam kilka lat temu moment, że znalazłam swoje drugie miejsce na ziemi (tak mi się wtedy wydawało), to była Gruzja. Trochę poznałam Kaukaz i bardzo dobrze się tam czułam, myślałam nawet przez chwilę że chciałabym tam zamieszkać, ale to było chwilowe "zauroczenie".




StNH: Skąd się wziął pomysł na UNICUT’a?
Paweł: Unicut ewoluował od NHC, czyli Nowa Huta Clothing. Od samego początku traktujemy tiszert jako osobisty transparent, nośnik. Chcemy, żeby grafiki o czymś mówiły, nie były po prostu fajnymi motywami. Zależy nam na ich wysokim poziomie, dlatego angażujemy w projektowanie wielu krakowskich twórców, jednak naczelnym od samego początku pozostaje Marcin Wierzchowski czyli FRM.



StNH: Matka Polka to projekt, z którym ostatnio najbardziej kojarzony jest UNICUT. Jak sobie radzi nowohucka Matka Polka, ta z grafiki i ta prawdziwa?
P: Matka Polka powstała na cześć naszych kobiet. Każdy może sobie tę grafikę zinterpretować po swojemu, jak wiersz ;-) Dla kogoś może to być synonim walki z codziennością, zmagania się z trudną sytuacją życiową, kredytem, albo brakiem zdolności kredytowej, pracą w korporacji albo brakiem pracy, rozwodem, itd. Nasze super wyzwolone czasy niosą ze sobą super trudności.




StNH: Czy Nowa Huta jest muzyką? Łatwo tu znaleźć inspirację?
P: Wszystko może być muzyką, nawet cisza ;-) Co do inspiracji to dla mnie największą są ludzie, miejsca pozostają na dalszym planie.




StNH: Wspomagacie się często przy Waszych projektach artystycznych. Łatwiej jest pracować we dwójkę?
K: Dużo łatwiej działa się wspólnie. Motywujemy się i nakręcamy nawzajem, ale też krytykujemy. Zawsze dogłębnie i burzliwie rozpatrujemy wzajemne uwagi, chodź przyznaję, nie zawsze jest to łatwe, ale zawsze wychodzi na dobre.




StNH: Marzycie o Nowej Hucie?
K: Marzymy o małym domku, z dużym ogrodem. Jakby był na obrzeżach NH i koło lasu to byłoby idealnie:)))






fot. Aleksander Hordziej

wtorek, 30 lipca 2013

MAGDA i GRZEGORZ cz.2


NOWA HUTA – MIEJSCE POCHODZENIA, MIEJSCE ZAMIESZKANIA, MIEJSCE ODNIESIENIA

Stylowa Nowa Huta w drugiej odsłonie sesji z Magdą i Grzegorzem




Stylowa Nowa Huta: Oboje byliście zaangażowani w wydarzenia związane z 60-leciem NH w 2009 roku. Magda zaprojektowała jubileuszowe logo a wystawa Nowohucianie autorstwa Grzegorza była jednym z ciekawszych urodzinowych akcentów? Co nam zostało z tamtej wiosny?
Grzegorz: Teraz już chyba nic. Kilka wydarzeń wówczas po prostu zmieniło źródła swojego finansowania. Obecnie wspominamy tamten jubileusz jako niewykorzystane szanse, znajdując się na równi pochyłej zainteresowania Nową Hutą. Zarówno ze strony miejskich włodarzy ale co ważniejsze, także napływających do naszego miasta turystów.








StNH: Czy w takim razie nasza lokalność może zachwycać?
G: Uważam, że nie ma tu żadnych powodów do zachwytów. Należy pracować, być świadomym miejsca pochodzenia, działać na jego korzyść a nie piać o tym peany.
Magda: Lokalny patriotyzm powinien być normą. Jeśli go brakuje to znaczy, że norma nie zostaje wypracowana.





StNH: Za czym biega nowohucka kobieta?
M: Sama nie wiem za czym one tak cały czas biegają. Ja przestałam. Obecnie chadzam sobie. Dobre to zarówno dla ciała jak i ducha. Wszystko na czym mi zależało, cały fundament mojego życia już mam - jest nim moja rodzina. Mamy też gdzie i z czego żyć. Reszta to tylko kwestia wyboru fasady. Kilka lat temu odpowiedziałabym na to pytanie zgoła inaczej. Teraz już wiem, co dla mnie jest ważne. Wszystkim tym, którzy pędzą gdzieś po więcej proponuję zatrzymać się na chwilę, zwolnić tempa, bo zorientują się, że są starzy, chorzy i bez wspomnień.





StNH: Czego szuka nowohucki mężczyzna?
Grzegorz: Nie wiem, nie mogę się wypowiadać za wszystkich. Osobiście jednak szukam z jednej strony spokoju i stabilizacji, z drugiej równowagi w miejscu mojego zamieszkania. Równowagi społecznej, kulturowej, ekologicznej. Szukam też mądrych ludzi, którzy wywodzą się ze wschodniej części Krakowa, mają poczucie odpowiedzialności za to miejsce i zechcą zastąpić dotychczasowych rządzących naszym miastem. Szukam i po to aby móc ich poprzeć w odpowiednim czasie.





fot. Aleksander Hordziej

piątek, 19 lipca 2013

MAGDA i GRZEGORZ cz.1

NOWA HUTA – MIEJSCE POCHODZENIA, MIEJSCE ZAMIESZKANIA, MIEJSCE ODNIESIENIA

Magda - Fotoreporterka portalu Nowa Huta Non Stop!, cyklu Nowa Huta Dlaczego Nie?!, autorka logo jubileuszu 60-lecia  Nowej Huty, autorka logo użytku ekologicznego Łąki Nowohuckie. Żona swojego męża co uważa za ważny punkt swojego bio. Z nim to wszystko “ma ręce i nogi”.

Grzegorz - Rocznik 79. Nowohucianin z urodzenia od zawsze mieszkający w tej części Krakowa. Syn hutnika nowohuckiego Kombinatu im. Lenina (i później T. Sendzimira) i informatyczki Krakowskiego Przedsiębiorstwa Robót Informatycznych w Nowej Hucie. Absolwent AWF, absolwent Akademii Fotografii w Krakowie, absolwent Studium Fotografii Instytutu Historii Architektury i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej, student Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie, Republice Czeskiej. Uczestnik i laureat wielu konkursów, warsztatów, kursów i wszystkiego co tylko związane z fotografią.




Stylowa Nowa Huta: Dlaczego spotykamy Was na Pasie Startowym?
Grzegorz: Bo ktoś zgodził się na to, aby go Nowej Hucie odebrać. Choć może lepiej powiedzieć - odebrać go Nowohucianom. Nie wszystkim oczywiście, bo będą tam Ci, którzy kupią mieszkania w pobliskim blokowisku. Większość jednak będzie mogła popatrzyć zza krat ogrodzenia. Na co popatrzeć? Tego jeszcze nie wiemy. Obiecują ogródki jordanowskie. Czas pokaże. Spotykamy się tu jeszcze dlatego, aby móc w ostatnich miesiącach tego miejsca, nacieszyć się jego przestrzenią. Już za niedługo wyrosną tu bloki, które podwoją liczbę ludności dwóch sąsiadujących osiedli. W końcu, spotykamy się tu także, bo od lat przychodzą tu Nowohucianie, pospacerować, poczuć przestrzeń tak deficytową w dużym mieście, która ponownie zostanie uszczuplona, aby spotkać się z sąsiadami.




StNH: Jak to jest być Nowohucianinami?
G: Oboje od zawsze nimi byliśmy i nie mamy innego punktu odniesienia. Być może jednak od pewnego czasu łatwiej się mówi o miejscu swojego pochodzenia. Łatwiej sięgać po swoją tożsamość, gdy czuje się za sobą rzeszę około dwustu tysięcy mieszkańców, którzy tak jak i my z chęcią przyznają się do swojej dzielnicy i coraz częściej o nią walczą.
Magda: Z drugiej jednak strony bycie Nowohucianinem to także coraz cięższe brzemię do udźwignięcia. Historia wydaje się odbijać echem, a błędne decyzje zaczynają ponownie pojawiać na jej kartach. Decyzje, którym my musimy się przeciwstawić.



StNH: Czy dzielnica ma znaczenie?
M: Ogromne.
G: Najważniejsi są oczywiście jej mieszkańcy. Bez ich świadomości nic się w dzielnicy nie wydarzy i nie zmieni. Z biegiem czasu, który poświęciliśmy na działania w Nowej Hucie przekonaliśmy się, że należy działać lokalnie ale myśleć globalnie. Udaje się nam często wpisywać w działania promujące dzielnicę, takie jak logo obchodów 60-lecia Nowej Huty, logo użytku ekologicznego Łąki Nowohuckie, wystawy "Nowohucianie" i "Meksyk w Nowej Hucie", czy przygotowywana o czyżyńskim pasie startowym. Takie działania skupione na dzielnicy, a spotęgowane przez wielu lokalnych aktywistów pozwolą w przyszłości na podniesienie standardu tej części naszego miasta.



StNH: Potrafimy się cieszyć Nową Hutą i nami samymi?
M: Ależ oczywiście! Spędzamy tu wolny czas wśród pięknej nowohuckiej zieleni, korzystamy z dostępnych atrakcji choć nie jest ich tak dużo jakbyśmy sobie tego życzyli. Chodzimy nad nowohucki zalew, do kina, rozmawiamy z sąsiadami. Życie toczy się tak jak wszędzie indziej. Być może tylko nieco spokojniej, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, ale to chyba dobrze.





fot. Aleksander Hordziej

wtorek, 9 lipca 2013

GREM

GREM

Nowohucianin. Tekściarz-wokalista. Fan zwierząt, dobrych książek i nocnych przejażdżek na rowerze.




Stylowa Nowa Huta: Gdzie się zaczęła Twoja muzyczna historia?

Grem: W Hucie, na osiedlowej ławce. Było nudne letnie popołudnie i stwierdziliśmy z kolegami, że założymy zespół. Ci koledzy szybko znaleźli inne sposoby na nudę, a mnie pisanie tekstów spodobało się do tego stopnia, że zajmuję się tym do dziś - chociaż było to baaardzo dawno temu.

StNH: Czy na muzykę można mieć plan czy to się dzieje spontanicznie?
G: Myślę, że jakiś plan trzeba mieć, ale wielu rzeczy nie da się zaplanować. Nie zaplanujesz weny, reakcji odbiorców czy drogi tzw. kariery. Zaplanować musisz termin w studiu albo np. wyjazd na koncert. Inne rzeczy zależą od samego tworzącego; ja osobiście podczas tworzenia staram się kierować jakimś pomysłem i w jak najmniejszym stopniu polegać na przypadku. Dbam o szczegóły i chcę, żeby wszystko było dopracowane.


StNH: Czujesz, że robisz to, co lubisz?
G: Jeśli chodzi o muzykę, a nie rzeczy, którymi z różnych względów muszę się zajmować - tak, na pewno lubię to robić. Inaczej skupiłbym się na innych zainteresowaniach, których mam sporo. Ale czy w ramach muzyki robię to, czego lubię słuchać? Jeszcze nie całkiem, ale zbliżam się tam. Jestem wybredny i niełatwo zadowolić mój gust.

StNH: Ile w Tobie Nowej Huty?
G: Pewnie sporo - to widać, słychać i czuć. Spędziłem tu prawie całe życie, a to nie mogło na mnie nie wpłynąć. No i proszę - wreszcie przyznałem to przed samym sobą.






StNH: O czym szumi Nowa Huta?
G: Zależy, w którym miejscu przyłożysz ucho...



StNH: Twoje miejsce w Nowej Hucie?
G: Dach jednego z wieżowców na pewnym osiedlu. Widać z niego całą dzielnicę, dużą część Krakowa i okolice - aż do gór. Dawno tam nie byłem, ale swego czasu razem z ekipą spędzałem tam sporo czasu. Na "nielegalu", bo właz na dach był zamknięty, ale udało nam się dorobić klucze. Ekipie dawno porozchodziły się ścieżki, więc nie wiem, czy nawet gdybym miał teraz okazję, chciałbym tam na ten dach jeszcze wrócić. W każdym razie, mimo że znam sporo fajnych miejsc w Hucie, lubię myśleć o tym dachu jako moim ulubionym - ze względu na widoki i te wszystkie przeprowadzone na nim rozmowy z osobami, które były wtedy dla mnie ważne.


StNH: Lubisz kompot z suszonych śliwek?
G: Lubię wszystko, co jest zrobione z owoców. Nawet suszonych.





fot. Aleksander Hordziej