piątek, 13 grudnia 2013

WYSTAWA "STYLOWA NOWA HUTA"

Ahoj!

Polecamy naszą wystawę w ARTzonie (os. Górali 4). A dzięki uprzejmości naszych fotografów możemy Wam zdradzić, jak zaaranżowaliśmy przestrzeń ze Stylową :)




fot. Tomasz Stokowski





fot. Marek Zapała

wtorek, 3 grudnia 2013

WYSTAWA "STYLOWA NOWA HUTA"

Ahoj!

Dzięki uprzejmości Pracowni Fotografii Cyfrowej – OSTROWSKI oraz Rady Dzielnicy XVIII Nowa Huta udało nam się zrealizować wystawę. Jupiii

A to wszystko z okazji nowego otwarcia ARTzony OKN (os. Górali 4). Wystawę można oglądać do 1 marca 2014 r. A my tymczasem zapraszamy na wystawę i wernisaż - już 10 grudnia 2013 r. g. 18.00.




Organizator:
ARTzona Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida

Partnerzy:
Pracownia Fotografii Cyfrowej – OSTROWSKI
Rada Dzielnicy XVIII Nowa Huta

Pracownia Fotografii Cyfrowej – OSTROWSKI
Wydruki zdjęć cyfrowych i analogowych, kolor i cz-b.
Powiększenia fotografii na profesjonalnych papierach Ilford,Tetenal, Canson, Hahnemuhle.
Drukujemy na 10 tuszowym Epsonie HDR. Reprodukcje i retusz starych fotografii.
Skanowanie negatywów i pozytywów.
Odbitki przez internet. Przygotowujemy zdjęcia pod ekspozycje.

poniedziałek, 25 listopada 2013

JUSTYNA I KAROLINA

JUSTYNA I KAROLINA

JUSTYNA jest absolwentką krakowskiego filmoznawstwa i zaraz po studiach na pół roku trafiła do nowohuckiego kina Sfinks. A w Nowej Hucie mieszka już 9 lat i darzy ją wielkim uczuciem. KAROLINA pracuje w nowohuckim Sfinksie, ale jest też stylistką. Dziewczyny połączyły siły i tak oto powstała dzisiejsza Stylowa Nowa Huta z Justyną w roli modelki i Karoliną odpowiedzialną za stylizację. A z dziewczynami porozmawiałyśmy o modzie i kinie.



Stylowa Nowa Huta: Kino i moda – czy coś je łączy?
Justyna: Oczywiście. Kino i moda przeplatają się ze sobą, tworząc naprawdę niezwykły świat. Kino daje nam możliwość oglądania przeróżnych kreacji: począwszy od najzwyklejszych strojów, poprzez takie, które stworzone są specjalnie na potrzeby filmu i skończywszy choćby na kostiumach z minionych epok bądź też tych futurystycznych. Stroje z niektórych filmów stają się legendarne. To kolejny dowód na to, że kino jest magią.

Karolina: Kino i moda od zawsze się przenikały i inspirowały nawzajem. Najlepsze kostiumy tworzyli najwięksi projektanci jak choćby Hubert de Givenchy, którego prace możemy zobaczyć w takich filmach jak: "Szarada""Śniadanie u Tiffany'ego", czy "Zabawna buzia" – zresztą za kostiumy do tego obrazu był nominowany do Oscara. Czasami zdarza się, że filmy realizują projektanci mody – Tom Ford i jego „Samotny mężczyzna” z Julianne Moore i Colinem Firthem w rolach głównych to estetyczna bomba.




StNH: Najbardziej inspirujące modę produkcje filmowe na przestrzeni lat?

J: Takich produkcji jest wiele i można o nich opowiadać bez końca… W tej chwili na myśl przychodzi mi choćby "Śniadanie u Tiffany'ego" ze słynną długą, czarną kreacją, perłami i rękawiczkami noszonymi przez Audrey Hepburn. Z kolei film „Słomiany wdowiec” był powodem, dla którego zarówno męski, jak i kobiecy świat „krzyknął z zachwytu” na widok białej sukni noszonej przez bohaterkę graną przez Marylin Monroe.
Z późniejszych produkcji można wspomnieć o filmie „Flashdance” i szarej, rozciągniętej bluzie, noszonej przez Alex Owens (grana przez Jennifer Beals). Niewątpliwie opanowała ona kobiecą wyobraźnię: bluza ta odrywała jedno z ramion i by osiągnąć taki efekt, nastolatki z lat 80 własnoręcznie powiększały dekolty w swoich ubraniach. Prawdziwą ikoną popkultury stał się także bandażowy strój Leeloo z „Piątego elementu”  Luca Bessona – choć może on akurat jest inspiracją dla odważniejszych... Mamy jeszcze filmy takie, jak: „Diabeł ubiera się u Prady”, gdzie moda jest właściwie osobnym bohaterem czy „Seks w wielkim mieście” i te słynne kreacje, które nosiła Sarah Jessica Parker, były one inspiracją dla wielu dziewczyn.

Chyba naprawdę mogłabym tak wymieniać w nieskończoność… :)

K: Zdecydowanie też „Bonnie i Clyde” Arthura Penna - Faye Dunaway w każdej ze scen wygląda zjawiskowo jest to zasługa nie tylko jej urody, ale również genialnej kostiumografki Theadory Van Runkle. Większość filmów Hitchcocka to stylistyczne perełki. A z bardziej współczesnych: „Jestem miłością” Luci Guadagnino z Tildą Swinton,  „Chéri  Stephena Frearsa, czy „Zeszłej nocy” Massy Tadjedin. Generalnie do wyboru do koloru…




StNH: A gwiazdy filmowe?
K: Cate Blanchett – absolutna mistrzyni czerwonego dywanu, mam również słabość do Geny Rowlands głównej aktorki, a prywatnie żony Johna Cassavetesa, razem tworzyli niesamowite kino bardzo stylowe. Choć postać Mabel z ich wspólnego obrazu ”Kobieta pod presją” to raczej poradnik jak się nie ubierać :)

J: Tutaj bezwzględnie znowu muszę wspomnieć o Audrey Hepburn. Jej wdzięk i elegancja do dziś urzekają wszystkich. Gwiazdy filmowe stylizują się właśnie na nią. Styl lat 50-tych aktorka łączyła z nowoczesnymi dążeniami kolejnego dziesięciolecia, przez co stała się ucieleśnieniem marzeń ówczesnego pokolenia. Kolejną taką gwiazdą jest według mnie Grace Kelly, która zawsze sama wybierała swoje ubrania, nawet do ról w filmach. Najbardziej kojarzy nam się chyba ze spódnicami i wciągniętymi do nich bluzeczkami lub sweterkami. Nosiła też rękawiczki. Zawsze dbała o detale. To niewątpliwie kobieta z klasą: nieśmiertelny symbol mody.



StNH: Jacyś mężczyźni?
J: Jeśli chodzi o męskie ikony mody to na pierwszym miejscu stawiam Jamesa Deana i jego buntowniczy styl. Aktor ten kojarzy nam się z noszonym przez niego charakterystycznym, białym podkoszulkiem, rozpiętą koszulą, spranymi dżinsami oraz z biker boots. No i ta fryzura... James Dean - prawdziwa legenda :)

StNH: Czy kino jest stylowe?
K: Pewnie, to tam najczęściej można znaleźć najlepsze stylizacje, nie mówiąc już o wielkich gwiazdach, które od lat są inspiracją dla wielu kobiet, mówi się o stylu Audrey Hepburn, Ingrid Bergman, Marilyn Monroe itd.
J: Oczywiście, że kino może być stylowe. Z jednej strony jest ta atmosfera, jaka panuje w kinie, ludzie, którzy ją tworzą, ale też jego wnętrze, zapach, wystrój... nie wiem czemu, teraz myślę o naprawdę starych kinach. Jest też drugi element, czyli sam repertuar: filmy z klimatem, z duszą...


StNH: Jaka jest filmowa Nowa Huta?
K: Całkiem niezła biorąc pod uwagę fakt, że niejaki Grzegorz Zariczny zdobył za swój film główną nagrodę na najważniejszym festiwalu kina niezależnego na świecie Sundance.

J: O Nowej Hucie powstało bardzo dużo filmów dokumentalnych i krótkometrażowych. Andrzej Wajda wyreżyserował w 1976 roku pełnometrażowego „Człowieka z marmuru”. W filmach tych przedstawiane są historie ludzi żyjących i pracujących w Nowej Hucie, ich działania itd. Filmowa Nowa Huta jest niezwykle ciekawa, chyba mogę użyć sformułowania „poruszająca”, przywołująca wspomnienia.




StNH: Czy Nowa Huta lub Nowohucianie mogą być ciekawym tematem na scenariusz filmowy?
K: Zawsze.
J: Jak najbardziej! Brakuje współczesnej produkcji o Nowej Hucie. Całe szczęście, że jest Nowohucka Kronika Filmowa, a w niej reportaże o życiu w tej dzielnicy Krakowa. Temat na scenariusz można też po prostu znaleźć na ulicy, spacerując nowohuckimi ścieżkami. Nowa Huta jest jeszcze przecież pełna tajemnic :)

StNH: Jaka jest inspiracja Waszej dzisiejszej stylizacji?
K: Ponieważ Justyna na co dzień ubiera się na sportowo, chciałyśmy, aby poczuła się bardziej kobieco stąd te wszystkie kiecki i błyskotki…


StNH: Ulubione Kino w Nowej Hucie?
K: Ha ha ostatnio byłam w Sfinksie całkiem niezłe kino, zdecydowanie najlepsze w Nowej Hucie J
J: Kino Sfinks – to kino jest po prostu cudowne. Uwielbiam je i nie muszę tutaj już nic mówić.


fot. Aleksander Hordziej



niedziela, 27 października 2013

Paulina i Rafał cz. 2

NOWA HUTA - "POLE" DO DZIAŁANIA

Stylowa Nowa Huta: To, że działacie w Nowej Hucie to przypadek czy wybór? A poza Nową Hutą gdzie można Was spotkać?

Paulina: Ja do Nowej Huty trafiłam przypadkiem, ale zdecydowanie z wyboru postanowiłam tu zostać. To dobre miejsce i cieszę się, że mogę tu mieszkać i pracować.

Rafał: Ja urodziłem się w Nowej Hucie, więc to ani przypadek ani wybór. Choć mieszkałem trzy lata na Wyspach, w różnych miastach Polski i rok na Salwatorze to zawsze tu wracałem i będę wracał. To tu jest mój dom rodzinny, moi przyjaciele z piaskownicy i moje studio. Poza Nową Hutą można nas spotkać na Salwatorze, z którym czuję się również mocno związany, na Kazimierzu gdzie ostatnio odbywa się sporo koncertów, na Brzegach gdzie szukamy wyciszenia oraz w okolicach Nowego Kleparza gdzie pracuję zarobkowo.



StNH: Jak mocno na Wasze działania wpływa fakt, że jesteście związani z Nową Hutą? Czy to w ogóle ma wpływ?

P: Nowa Huta to bardzo specyficzne miejsce, wiele działań dostosowujemy do lokalnej społeczności i staramy się odpowiadać na potrzeby danych ludzi. Myślę jednak, że w innych dzielnicach czy miastach nasza praca też miałaby sens i mogłaby przenieść wiele dobrego. Kto wie może kiedyś będziemy działać w skali ogólnopolskiej.

R: Jestem patriotą lokalnym - polskim patriotą również i wszelkie moje działania są związane z Nową Hutą, wszystkie pomysły na projekty wiążą się z tym, aby w Hucie żyło nam się lepiej, żeby działo się tu więcej i żeby zaznaczyć suwerenność mieszkańców tej dzielnicy.



StNH: A jak oceniacie Nową Hutę, jako miejsce do działania?

P: Nowa Huta ma ogromny potencjał. Mam jednak wrażenie, że ludzie w tej dzielnicy są wciąż mocno leniwi i nie doceniają inicjatyw już działających. Wszystko jednak zmierza ku lepszemu. To miejsce gdzie jak nigdzie indziej ludzie trzymają się razem, interesują się sobą nawzajem, solidaryzują się ze swoją dzielnicą. Można to wykorzystać w dobrym celu i zrobić tu jeszcze więcej fajnych rzeczy.

R: Jest tu spore „pole” do popisu, jednak większość mieszkańców patrzy z nieufnością na wszelkie działania prospołeczne. Niestety są jeszcze mocno nieufni, ale ja zrzucam to na karb minionego ustroju. Potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby zrozumieli, że ktoś chce ich dobra…





StNH: Chcecie zatem zmieniać, tworzyć?

R: Nieustannie. Jak już wspomniałem, najbardziej potrzeba zmian w ludzkiej mentalności a reszta jakoś się poukłada…

StNH: Jak ważne jest współdziałanie?

P: Współdziałanie jest na pewno dużo łatwiejsze i efektywniejsze niż działanie w pojedynkę. Działając razem możemy wykorzystać swój potencjał i zalety oraz zrobić więcej nie tracąc czasu. Im nas więcej tym lepiej, zawsze chętnie i z dużą otwartością przyjmujemy każdą formę współpracy na różnym polu. Współdziałając żyje nam się łatwiej, także prywatnie.


StNH: Chodzicie na pole?

R: Tylko i wyłącznie, zawsze i na zawsze!! Na dwór chłopi chodzili odrabiać pańszczyznę :)



fot. Aleksander Hordziej



*Stylowa Nowa Huta to inicjatywa ARTzony Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida, której celem jest promocja pozytywnej strony Nowej Huty, postaci z nią związanych, ciekawych miejsc.

piątek, 25 października 2013

Paulina i Rafał cz.1

NOWA HUTA – „POLE” DO DZIAŁANIA


PAULINA: streetworkerka, networkerka, członkini zarządu Fundacji Nowe Centrum. Realistka, która uwielbia rękodzieło artystyczne, kreatywne pomysły i rozwiązania dnia codziennego oraz czekoladę.

RAFAŁ: raper, członek undergroundowego labelu PRO i sekretarz Stowarzyszenia „Zajawka”, od 12 lat na scenie hip hopowej.
 


Paulinę i Rafała poznaliśmy już jakiś czas temu i nie ukrywamy, że jesteśmy pod wrażeniem tego jak wiele pasji i zaangażowania jest w ich działaniach. Oboje związani są silnie i współtworzą dwie nowohuckie organizacje pozarządowe Stowarzyszenie "ZAJAWKA" i Fundację Nowe Centrum. 

Fundacja Nowe Centrum: to organizacja non-profit założona przez pedagogów - streetworkerów we wrześniu 2012 roku. Jej głównym celem jest wspieranie osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, a także promocja idei wolontariatu. Znakiem rozpoznawczym Fundacji jest Rakieta Edukacyjna oraz szereg projektów opartych na szacunku i tolerancji.

Stowarzyszenie „Zajawka”: to grupa ludzi, których łączy wspólna pasja i miłość do muzyki hip hop. Organizacja powstała w 2011 roku w Krakowie. Członkowie „Zajawki” działają na rzecz upowszechniania kultury hiphopowej, włączają się w akcje charytatywne, prowadzą działania mające na celu profilaktykę zdrowotną i profilaktykę uzależnień.   







Stylowa Nowa Huta: Skąd pomysł na streetworking?

Paulina: Pomysł powstał już bardzo dawno temu zanim zamieszkałam w Krakowie. Wymyśliłam sobie taki rodzaj pracy po obejrzeniu pewnego reportażu o streetworkerach i konsekwentnie postanowiłam podążać w tym kierunku. Wierzę i wiem, że streetworking rzeczywiście działa, przynosi efekty i daje wiele dobrego. Dlatego zajmuję się tym już ponad 6 lat i mam nadzieję, że będę mieć możliwość pracować w ten sposób. 



StNH: A kiedy i dlaczego pojawił się pomysł na Zajawkę?

Rafał: Do 2010 roku działaliśmy jako grupa nieformalna pod nazwą „Projekt Różnych Osiedli – PRO”, a naszym studiem i domem były podziemia kina Świt. Niestety, podobnie jak większość najemców, musieliśmy opuścić budynek przed zaplanowanym remontem i nigdy już tam nie wróciliśmy… Powstała sytuacja, zmusiła nas do poszukiwań nowej lokalizacji studia, a były one trudniejsze niż nam się początkowo wydawało. Pewien znajomy podpowiedział nam, że skoro od ponad dekady tworzymy grupę około 20 osób, moglibyśmy sformalizować nasze działania, zyskując osobowość prawną i preferencyjne ceny najmu lokali. Ponieważ hip hop to nasza pasja czyli „zajawka”- nie mogliśmy nazwać się inaczej



StNH: Dlaczego postanowiliście sformalizować działania?
P: Formalizacja daje możliwości działania na większą skalę i z większym rozmachem. Dzięki temu możemy zdobywać środki finansowe lub rzeczowe oraz poszerzać ofertę pomocową skierowaną do osób zagrożonych marginalizacją. Myślę też, że „formalizacja” jest naturalną koleją rzeczy jaka następuje w momencie profesjonalizacji pracy, którą wykonujemy. Dzięki temu, że nasze organizacje pozarządowe istnieją, mamy możliwość przekazywania wiedzy i umiejętności wolontariuszom, praktykantom i liderom młodzieżowym, którzy, mamy nadzieje, będą kontynuować działania pomocowe w swoim najbliższym otoczeniu.


R: Dodatkowo też rozwijamy siebie, swoje pasje oraz realizujemy własne marzenia. Mamy także świadomość, że jesteśmy dla wielu młodych ludzi przykładem i inspiracją, by nie bać się formalizacji, dążyć do celu i świadomie działać dla dobra własnej społeczności lokalnej. Formalizacja naszych hiphopowych działań zmienia także powoli negatywny obraz rapera spod bloku i przekształca go w rapera przedsiębiorczego, uczciwego, dbającego o swoje najbliższe otoczenie.




StNH: Praca streetworkera nigdy się nie kończy?

P: Teoretycznie kończy się o pewnej godzinie, jednak streetworker pełni w społeczności lokalnej ważną rolę społeczną, jest autorytetem i osobą, która uczy dzieci pozytywnych kompetencji społecznych. Sam więc powinien żyć uczciwie i zgodnie z normami moralnymi pozostając pedagogiem ulicy właściwie przez całą dobę. Spotykamy swoich wychowanków również poza pracą na ulicy, staramy się im pomóc w różnych innych działaniach i sytuacjach, jesteśmy dla nich wzorem. Żyjemy tak, aby być dla nich inspiracją do zmiany swojego zachowania. 


StNH: Fundacja Nowe Centrum to nie tylko streetworking to też świetlica Centralka, która powstała niedawno.

P: Świetlica Centralka to miejsce spotkań różnych grup społecznych, które żyją obok siebie w Nowej Hucie. Przed południem w świetlicy mają miejsce warsztaty dla seniorów m.in. zajęcia z języka angielskiego, warsztaty artystyczne czy zajęcia ruchowe. Po południu do świetlicy przychodzą dzieci i młodzież aby wziąć udział w warsztatach artystyczno-ekologicznych oraz skorzystać z pomocy wolontariuszy w odrabianiu lekcji. Późnym wieczorem w Centralce prowadzone są dyżury networkingowe, spotkania wolontariuszy oraz zebrania funkcjonujących w Fundacji grup zajmujących się m.in. organizacją eventów. W międzyczasie i weekendowo prowadzone są w tym miejscu bezpłatne warsztaty i szkolenia oraz inne inicjatywny społeczne. To miejsce pełne życia i energii, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie i swoich bliskich.



StNH: A Zajawka? Poza działalnością studia muzycznego realizujecie też inne projekty?

R: Od stycznia 2013 r. partnerujemy Fundacji „Pauza” w projekcie skierowanym do dzieciaków zagrożonych wykluczeniem „Edukacyjna rakieta ląduje na ulicy”, w ramach którego zorganizowaliśmy Kosmiczny Dzień Dziecka na placu przy Teatrze Łaźnia Nowa. W maju wraz z ARTzoną OKN zrobiliśmy projekt „Nowa Huta Hip Hop Day”, który obejmował warsztaty dla dzieciaków z beat box’u oraz break dance’u, zwieńczone koncertem nowohuckich ekip hiphopowych. Również od maja prowadzimy projekt, w którym czytamy wraz z seniorami legendy krakowskie (a właściwie mocno nowohuckie). Jego rezultatem będzie wydany przez nas audiobook oraz wieczór legend czytanych przez nas na żywo, który już niebawem. Ponadto złożyliśmy projekt przeciwko nienawiści, ale o tym opowiem innym razem.



StNH: Zarówno Zajawka jak i Fundacja Nowe Centrum nie są zwykłą pracą. Ile w tym pasji, idei, sensu życia a ile właśnie pracy?

P: To prawda, jesteśmy jednymi z nielicznych szczęściarzy, którzy pracują robiąc coś co lubią, a wręcz kochają. W Fundacji najważniejsza jest dla nas idea pomagania innym, wiele pracy wykonujemy wolontaryjnie z własnej nieprzymuszonej woli. Praca w Fundacji to także misja, która wymaga od nas dużej odpowiedzialności i kreatywności.

R: Praca w „Zajawce” to czysta zajawka. Ona daje siłę i motywację na każdy kolejny dzień, wiarę, że coś znaczę i że zostawię coś po sobie.



To oczywiście nie koniec. Niebawem część druga naszej rozmowy z Pauliną i Rafałem. 


fot. Aleksander Hordziej

piątek, 18 października 2013

Stylowa Nowa Huta robi rodzinne zdjęcia

Stylowa Nowa Huta 
robiła rodzinne zdjęcia 
podczas 
Międzynarodowego Tygodnia Bliskości w Krakowie




A całość sesji na facebooku ARTzony
fot. Aleksander Hordziej

wtorek, 1 października 2013

Klaudia, Maks, Berenika, Beniamin, Natalia, Wiktor, Krzyś i Leonard

Zbliża się Tydzień Bliskości, podczas którego Stylowa Nowa Huta będzie robić rodzinne zdjęcia :) Spotkacie nas 12 października w Norwidzie na Górali 5 od 11.00-15.00 (w sali kinowej będzie nasze studio). Kto chce zdjęcie z mamą, tatą, babcią, dziadkiem, synem, córką, wnukiem, wnuczką,  kuzynem, kuzynką niech śmiało zagląda. A tymczasem przed Tygodniem Bliskości... 

Klaudia, Maks, Berenika, Beniamin, Natalia, Wiktor, Krzyś i Leonard, czyli najmłodsi bohaterowie Stylowej Nowej Huty :) w supersesji 

Z WEŁNIAKA SIĘ NIE WYRASTA

















wełniaki hand made by prababcia Natalki i Wiktora
fot. Aleksander Hordziej